Nasz niezłomny zawodnik Jakub Długołęcki po raz kolejny udowodnił, że nie zna słowa „niemożliwe”. 
W miniony weekend w Ostródzie podczas Ultra Mazury zmierzył się z dystansem 100 km – tak, sto kilometrów!
To mniej więcej tyle, ile z Przasnysza do Warszawy.
Ale… żeby nie było za łatwo, na start przyjechał rowerem
, pokonując 135 km z namiotem przytroczonym do bagażu
. A później… ruszył na setkę.
Dodajmy jeszcze, że przez dwa dni spał może 3 godziny. To dopiero hardcore! 
To pokazuje, że bieganie to nie tylko sport, ale też pasja, charakter i odwaga w przesuwaniu własnych granic. Kuba – ogromne brawa 

Jesteś inspiracją! 
